Moja playlista

poniedziałek, 21 września 2015

Rozdział 1 - Pierwsza wizja i magiczny pierścień

        W tej nieznanej mi krainie pierwszym obrazem jaki zobaczyłam to był poród. Na łóżku leżała pewna uboga kobieta, która zwijała się z bólu. Zaczęła rodzić. Szwaczka, która pomagała w porodzie wzięła do rąk niemowlę.
- To dziewczynka! - zawołał mężczyzna biorąc od kobiety córkę.
- Jest niedobrze... - jęknęła leżąca matka.
- Co się stało, Casy? - spytała szwaczka.
- Ja... znowu rodzę! - Gdy kobieta zaczęła ponownie rodzić okazało się, że urodziła jeszcze jedno dziecko. Tym razem był to chłopiec. Podczas obu porodów pogasły wszystkie świece w pomieszczeniu. Kobieta zmarła, gdy zapadła już noc. Mężczyzna trzymając w rękach córkę myślał o kimś: O magicznej istocie.
- Nie mogę zatrzymać obu dzieci. Zaopiekuj się Rumpelsztykiem do mojego powrotu. - oświadczył.
- Chcesz oddać swoją własną córkę komuś innemu? - spytała szwaczka.
- Tak, Liso. Nie zdołam wychować dwójki dzieci jednocześnie. Muszę je rozdzielić. - oznajmił.
- Skąd taka decyzja? - spytała kobieta. Mężczyzna myślał długą chwilę, aż w końcu odpowiedział:
- Kilka dni temu, gdy szedłem po drewno odwiedziła mnie wróżka. Powiedziała mi, że będę mieć dwoje dzieci. Doradziła mi abym wychował tylko jedno dziecko, syna. Za to dziewczynkę przeniósł do innej krainy. Zaznaczyła, że muszą być rozdzielone, gdyż w odpowiednim wieku otrzymają moce. Tak też zrobię. - ułożył mnie w koszyku i wyszedł z izby mówiąc, że niedługo wróci.
        Poszedł do portu i wytargował magiczną fasolę. Fasolę, którą hodowały kiedyś olbrzymy. Fasola ta może przenieść w dowolne miejsce.
- Dzięki, panowie. - powiedział z uśmiechem i rzucił fasolkę na ziemię. Gdy portal się otworzył wrzucił mnie tam wraz z koszykiem. Najdziwniejsze było to, że ani razu nie zapłakałam, nawet wtedy, gdy zawirowałam w jądrze tornada.
        Będąc w koszyku opadłam na ziemię delikatnie. Wokół było jasno i ciepło. Po pewnym czasie znalazła mnie jakaś para. Zabrali mnie do siebie.

~~*~~

         Od tego dnia minęło z dziesięć lat. Idąc obok ojca przez targ ogarnęło mnie nagłe i dziwne uczucie. Coś na wzór strachu, obawy i niepokoju, ale ja sama tego nie odczuwałam. Trzymając koszyk ze słomą stałam pośrodku targu wpatrując się w jeden przeze mnie określony punkt.
- Aveline, co się stało? - spytał mężczyzna podchodząc do mnie. Był to wysoki i szczupły mężczyzna o rudych włosach i zielonych oczach. Chwilę milczałam aż odpowiedziałam:
- Czuję strach... - wymamrotałam.
- Boisz się?... - spytał. Skinęłam głową. - ...Czego się bać na targu? Chodź, sprzedamy słomę. - powiedział i poszedł. Już miałam zrobić krok, gdy znowu stanęłam w miejscu jak posąg. Moje oczy zmieniły barwę z brązowych na białe.

         Otoczenie zmieniało się wokół mnie w rytm dźwięków. W umyśle zobaczyłam jakąś ciemną uliczkę. Spostrzegłam tam dwie osoby. Ciemnowłosego mężczyznę i małego chłopca o słomianych włosach i orzechowych oczach. Ów chłopiec trzymał w ręku jasną małą fasolkę. Mężczyzna zachwycał się nią, ale chłopiec powiedział, że nie da mu jej i wyjaśniał mu, że obaj mogą żyć w innej krainie i zacząć od nowa. Te słowa utkwiły mi w pamięci i coś mi mówiło, że to nie koniec. Chłopiec nazywał go per "tatko". - "Tatko? Czy oni są rodziną?" - spytałam sama siebie. Zdawało mi się, że już kiedyś widziałam tę scenkę.

Nagle upadłam. Ktoś wołał moje imię potrząsając mną lekko, ale nic już nie rozumiałam i nie zareagowałam. Gdy otworzyłam oczy zobaczyłam przed sobą ciemność, ale obok mnie jaśniało blade światło gwiazdy. Wydawało mi się, że gdzieś już je widziałam.
- Aveline? Słyszysz mnie? - rozległ się czyjś znany mi głos. Słyszałam go zawsze we śnie.
- Kim... Kim ty jesteś? - spytałam podnosząc się.
- Nie pamiętasz mnie? - spytał ten ktoś. Gdy moje oczy przyzwyczaiły się do blasku światła dostrzegłam, że była to wróżka. Cała była spowita białą aurą.
- To ty! Melanie! Biała Wróżka! Byłaś w moich snach każdej nocy! - zawołałam.
- Może będzie nam lepiej, gdy sobie przypomnisz kim jesteś naprawdę. - zauważyła wróżka. Machnęła swoją różdżką, a z jej końca wystrzeliła fioletowa smuga światła dotykając mojego czoła. Przymknęłam delikatnie oczy przypominając sobie wcześniejsze życie i to kim jestem, a także co się stało nim się znalazłam w magicznym świecie. Po minucie otworzyłam szeroko oczy zdając sobie sprawę kim była ta para.
- RUMPELSZTYK! PIOTRUŚ PAN! Muszę...
- Nie, Aveline! Nie możesz... - przerwała mi Melanie stanowczym tonem. - ...Nie możesz się mieszać do tego, co powinno się wydarzyć... - oświadczyła zbliżając się do mnie, a jej światło raziło mnie. - ...Jego ojciec musi stać się Piotrusiem Panem. Musi poświęcić syna, by uwierzył, że jest młody, a w Nibylandii mogą żyć tylko dzieci. Musi oddać syna, a Rumpelsztyk musi stać się Mrocznym, aby zmierzyć się ze swoim przeznaczeniem czyli ze swym ojcem. - wyjaśniła lewitując tuż przed moją twarzą.
- To co ja mam zrobić? Chcę pomóc Rumpelsztykowi! - zawołałam. Wróżka milczała chwilę, aż w końcu oświadczyła:
- Mam pomysł. Powiedziałaś mi wcześniej, że chcesz być Świetlistą?... - tu skinęłam głową. - ...Żeby otrzymać moc równą Mrocznemu musisz pokazać i udowodnić, że jesteś dobra, sprawiedliwa, uczynna, prawdomówna i czystego serca. Nie możesz wyrywać serc, nie może ogarnąć cię mrok, ani nie możesz być podatna na niego. - oświadczyła.
- Jak mam tego dokonać? - spytałam z mieszaniną uczuć.
- Musisz być dobrej myśli i poczekać na odpowiednią chwilę. W momencie, gdy Rumpelsztyk stanie się Mrocznym z desperacji, aby chronić syna i zemścić się na tym, kto go upokorzył, ty musisz ostatecznie udowodnić, że jesteś jego przeciwieństwem nie tracąc przy tym siebie samej. Bądź bohaterką bez skazy na ciele, umyśle i sercu. Twoje serce nie może być czarne, lecz białe. - wyjaśniła. To mnie zszokowało.
- Ja? Bohaterką? - spytałam gapiąc się na nią.
- Tak. - odpowiedziała wróżka. Wpatrywałam się w nią bez zmrużenia oka.
- Rozumiem. Tak zrobię.
- Wspaniale. Gdy wrócisz do świata baśni staniesz się ponownie małą dziewczynką, ale umysł będziesz miała swój obecny. Rozumiesz?... - wróżka wpatrywała się we mnie w oczekiwaniu. Uśmiechnęłam się i skinęłam głową, że zrozumiałam. - ...Teraz dam ci coś. - wyciągnęłam przed siebie rękę, a na moim palcu pojawił się piękny pierścień.


- Co to jest? - spytałam przypatrując się srebrnemu pierścieniowi z kwiatkiem u góry.
- Jest to magiczny pierścień. Należał on do pierwszej Świetlistej. Blask i moc jego pochodzi od pierwszej gwiazdy. - wyjaśniła.
- Jej. Ładny i taki lśniący. - westchnęłam.
- Uprzedzam cię, Aveline... - spojrzałam na nią. - ...Nigdy, ale to przenigdy nie zdejmuj go. - uprzedziła.
- Dlaczego? - zdziwiłam się.
- Dlatego, że jeśli go zdejmiesz... - tu na chwilę umilkła. - ...wrócisz do swojego prawdziwego świata oraz stracisz pamięć na temat, że byłaś w baśniowym świecie. I to na zawsze... - wyjaśniła ze zmartwieniem. Ta informacja przeraziła mnie tak bardzo, że cofnęłam się o kilka kroków. - ...Czy jesteś gotowa na poświęcenie się światłu i dobru, aby stać się Świetlistą? - spytała. Popatrzyłam na nią, po czym spytałam:
- Czy będę tak potężna jak Rumpelsztyk, gdy on stanie się Mrocznym? - spytałam.
- Tak, będziesz. Z czasem wasza moc będzie wzrastać. Tak jak każdy Mroczny będziesz nieśmiertelna. Moc Świetlistej jest połączona z pierwszym Mrocznym, gdy ten walczył z Merlinem. Wasza moc będzie wzrastać z każdą chwilą waszych uczynków. Gdy jednak Rumpelsztyk jako Mroczny zakocha się w Belle jego siła woli i miłości do niej stanie się silniejsza, a zemsta na tym, kto skrzywdzi lub obrazi ją będzie niekontrolowana. - wyjaśniła wróżka.
- To znaczy, że ja także będę silniejsza? - spytałam z nadzieją.
- Tak, ale on nie będzie kontrolował siebie samego. Miłość to potężna broń. Aveline i Rumpelsztyk jako bliźniaki są ze sobą związani. Miałaś dobry pomysł, Magdaleno, by być jego siostrą. Gdybyście się jednak spotkali nie wiadomo co może się stać. - powiedziała.
- Jak to? - zdziwiłam się.
- Bo widzisz, dobro przyciąga zło, tak jak światło przyciąga mrok. Jeśli Mroczny usłyszy o twoich dobrych uczynkach staniesz się jego wrogiem. Wasza moc jest praktycznie równa, a raczej będzie, gdy to Rumpelsztyk stanie się Mrocznym. Staniesz się Świetlistą wtedy, gdy udowodnisz całemu światu, że jesteś prawdziwą bohaterką. - oświadczyła. Na chwilę zapadło milczenie.
- Rozumiem. Muszę to zrobić. Chcę stać się Świetlistą i poznać brata. Chcę mu pomóc aby mrok całkowicie go nie ogarnął. - oznajmiłam. Nagle pierścień zaczął świecić się jasnym światłem aż raził w oczy bardziej niż poświata Melanie.
- Brawo! Jesteś gotowa aby wypełnić swoje przeznaczenie... - oznajmiła Biała Wróżka. - ...Teraz możesz się przenieść z powrotem do świata baśni. Gdy ostatecznie staniesz się Świetlistą będziesz mogła przenosić się z krainy do krainy. Jesteś gotowa? - spytała.
- Tak. Jestem gotowa. - odrapałam. Melanie machnęła różdżką ponownie i chwilę potem obudziłam się w świecie magii.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz