- ...Pokaż się! - krzyknęłam celując w krzaki. Po chwili wyszedł kilkunastoletni chłopak z maczugą w ręku.
- Kim jesteś? - spytał.
- Co ciebie to obchodzi?! Powiedz swojemu szefowi, żeby mnie stąd wypuścił i oddał mi mojego ojca! - zawołałam.
- Po co ci twój ojciec? On przecież nie jest nim. - rozległ się czyjś głos tuż za mną. Powoli, bardzo powoli obejrzałam się i zobaczyłam GO.
- O kurcze. - wyrwało mi się. Patrzyłam na Piotrusia we własnej osobie.
- Znamy się? - spytał ten.
- Nie. Znaczy się... tak. W pewnym sensie. - odpowiedziałam. - "...Co robić? Co robić?..." - myślałam gorączkowo. - "...Jeśli się dowie, że jestem siostrą Mrocznego..." - urwałam swoje rozmyślenia, gdyż prawdziwy ojciec zbliżył się do mnie powiedziawszy:
- Już wiem skąd cię znam... - powiedział. Serce zaczęło mi walić, a pierścień na palcu zaczął mnie lekko parzyć. - ...Jesteś moją córką. - odparł. Lekko się speszyłam. - "...Niech go szlag! Czyta mi w myślach!..." - Zamknęłam oczy i lekko opuściłam gardę. Znowu na niego spojrzałam. Odpowiedziałam dopiero minucie milczenia.
- Tak. Mam na imię Aveline. - odpowiedziałam. Piotruś podszedł do mnie jeszcze bliżej, ale wycelowałam w niego koniec miecza aby zachować dystans.
- Powiedz mi, Aveline skąd masz ten pierścień?... - spytał pokazując na biżuterię. Luknęłam na niego, a potem na ojca. - ...To przecież pierścień Merlina nazywanego także pierścieniem Świetlistego. Skąd go masz? - zapytał.
- Ja... ja... zdobyłam go kilka lat temu. - odpowiedziałam.
- Hm... Kilka lat temu. Skoro masz ten pierścień znaczy to, że Rumpelsztyk coś musiał zrobić aby także otrzymać moc... - umilkł na chwilę. - ...Ach teraz rozumiem. Biała Wróżka poprosiła mnie aby wychował tylko syna, a ciebie oddał komuś innemu. Powiedziała mi też, że oboje w tym samym czasie otrzymacie przeciwne moce. Ty jesteś Świetlista, a on musiał stać się Mrocznym. - zamknęłam oczy. Zastanawiałam się długi czas, aż w końcu opuściłam miecz i spojrzałam na niego.
- Tak. To prawda, ojcze. Pozwól mi odejść. Nie potrzebujesz mnie. - poprosiłam. Ojciec stanął teraz tuż przede mną i się przyjrzał.
- Dobrze, ale mam warunek. - "...Jak zwykle..." - westchnęłam.
- W porządku. Jaki to warunek? - spytałam wkładając miecz do pochwy. Zbliżył się jeszcze bardziej.
- Znajdziesz... - tu urwał, bo ja dopowiedziałam:
- Mam ci znaleźć chłopca z sercem pełnego wiary? - dopowiedziałam.
- Zgadza się. Wiesz gdzie mogę go znaleźć? - spytał. Wpatrywałam się w niego długą chwilę zastanawiając się nad odpowiedzią.
- Zrobimy tak... - zbliżyłam swoją twarz ku niemu patrząc w jego jasne oczy. - ...Ja ci powiem kim są jego rodzice, a ty obiecasz nie zrobić krzywdy moje rodzinie, a przede wszystkim Rumpelsztykowi mimo jego mrocznej strony, przepowiedni. Zostawisz także mojego bratanka Baelfire'a. Zostawisz także jego przyjaciół, ktokolwiek by nim nie był. Zgoda? - zaproponowałam. Piotruś patrzył na mnie niezbyt długo.
- Dobrze. Zgoda. Kto jest ojcem tego chłopca? - spytał.
- Baelfire, a matką jest, a raczej będzie Emma. Będzie ona córką Śnieżki i bliźniaka księcia Jamesa, Davida. Chłopak urodzi się na początku XXI wieku. Poczekaj aż zostanie rzucona pierwsza klątwa na Zaczarowany Las przez złą królową o imieniu Regina. Wszyscy mieszkańcy tej krainy zostaną przeniesieni do miejsca bez magii. Tam znajdziesz chłopca, którego szukasz i pragniesz jego serca aby przeżyć. - oświadczyłam.
- Bardzo szczegółowe informacje mi powiedziałaś. Dobrze, pozwolę ci odejść. - oświadczył. Cień podleciał do mnie wyciągając rękę. Wpatrywałam się w ojca.
- Powiedz mi jeszcze jedno, ojcze... - ten spojrzał na mnie uśmiechając przebiegle. - ...Gdzie jest mężczyzna, który mnie wychowywał? - spytałam.
- Mężczyzna, o którym mówisz nie żyje od kilku lat. Mój Cień go zabił i wcielając się w niego. Pamiętaj jedno: jeśli w twoim sercu pojawi się złość, gniew czy nienawiść twoja moc zacznie słabnąć. Więc uważaj. - oświadczył widząc, że chciałam wyjąć szablę. Gdy to jednak powiedział uspokoiłam się. Miał rację. Nie mogę się poddać mrokowi. Zamknęłam na chwilę oczy uspakajając oddech.
- Masz rację. Jednak ja cię ostrzegam: Zabijesz moich bliskich, a przepowiednia, która zostanie wygłoszona za kilka lat spełni się. Rumpelsztyk zostanie poprowadzony przez swojego syna do chłopca, który będzie prawdopodobnie jego zgubą. A będzie to najmniej spodziewana osoba dla niego. Ty jednak zginiesz, lecz nie z mojej ręki. - oświadczyłam biorąc rękę cienia Piotrusia. Chwilę potem unosiliśmy się w powietrzu. Cień zabrał mnie tam skąd mnie wziął. Gdy mnie upuścił delikatnie na ziemię rozpłakałam się. Nie mogłam się ponieść zemście. Musiałam trzymać nerwy na wodzy i ukrywać negatywne uczucia. Teraz była ważna moja rodzina.
- Och, Bae... - szepnęłam. - ...Gdybym tylko mogła zmienić bieg wydarzeń... Lecz nie mogę. Musisz tam iść i ratować Wandy Darling i jej braci... - usiadłam na ławce przy domu i myślałam. - "...Jeśli powiem Mrocznemu w jakich czasach pojawi się Bae będzie chciał iść za nim. Lecz jednak jeśli mu nic nie powiem rzuci klątwę. Z drugiej strony jeśli jej nie rzuci Emma nie spotka Bae'a i nie urodzi Henry'ego, który będzie miał serce pełne wiary" - westchnęłam. - ...Muszę na to pozwolić i muszę wziąć się w garść. W końcu jestem Świetlista. - szepnęłam.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz