Jeszcze tego samego dnia przywołałam Białą i Błękitną.
- Co cię trapi, moja droga? - spytała Błękitna.
- Mój bratanek. - odparłam, a łza poleciała mi po policzku.
- O co chodzi, Aveline? - spytała Biała Wróżka podlatując do mnie.
- Widzisz, Melanie... - umilkłam na chwilę. - ...Baelfire zawarł umowę ze swoim ojcem... - usiadłam na pniu drzewa i zakryłam oczy. - ...Bae poprosi ciebie, Błękitna o to byś znalazła sposób, by Rumpelsztyk nie mógł używać swoich mocy. By zaczęli od nowa. Rumpelsztyk przestraszy się i wybierze moc sztyletu zamiast syna, tak samo jak kiedyś nasz ojciec wybrał młodość za mego brata... - spojrzałam na nie. - ...Co mam zrobić?! Nie mogę przecież podążyć za Bae'em. Straciłabym moc, gdyby także Rumpelsztyk tam poszedł. - zawołałam.
- Nie stracilibyście magii tylko byłaby uśpiona. - odezwała się Biała. Spojrzałam na nią.
- Co? - zdziwiłam się.
- W Świecie Pozbawionym Magii rzeczywiście będziecie zwyczajni, ale nie możecie używać tam mocy i bylibyście śmiertelni. Poza tym nie możesz myśleć o magii w takiej sytuacji. Twoje serce napełniłoby się żalem, złością i nienawiścią. - wyjaśniła Błękitna.
- W szczególności mroku. Jeśli raz zabijesz czy zmiażdżysz komuś serce... - wtrąciła się Biała.
- ...Mrok ogarnie cię i nie będzie odwrotu z mrocznej ścieżki... - szepnęłam, a kolejna łza smutku wyleciała mi z oka. - ...Macie rację... - wstałam i otarłam twarz. - ...Nie mogę tak o tym wszystkim myśleć... - oświadczyłam biorąc się w garść. Po chwili spojrzałam na nie obie. - ...Co mogę więc zrobić? - spytałam. Obie wróżki spojrzały na siebie.
- Uważamy, że do tej akurat sprawy nie powinnaś się wtrącać. Jeśli chcesz tylko obserwować, to tak zrób, ale się nie mieszaj. Nie pozwól aby ciebie także kontrolowano. - oznajmiła Biała. Popatrzyłam na nią.
- Co masz na myśli? - spytałam.
- To, że jeśli zacznie ogarniać cię mrok lub nie będziesz ostrożna i uważna to dzięki sztyletowi Mrocznego ciebie także można by kontrolować. Wystarczy, że uwierzysz iż mogą to zrobić. Musisz być bardzo ostrożna i nie mówić o tym nikomu. - wyjaśniła Błękitna.
- Ani reagować na sztylet. - dodała Biała. Taka informacja była dla mnie totalnym szokiem.
- Można mnie kontrolować poprzez sztylet Mrocznego?... - zdziwiłam się. Obie wróżki kiwnęły głowami. - ...Ale... ale będzie moment, gdy Hook wbije swój hak w Rumpelsztyka!... - zawołałam. - ...Pojedzie do Nowym Jorku aby spotkać się z Bae'em, by ten mu wybaczył! Hook będzie miał przewagę nad moim bratem, bo nie będzie mógł używać magii! Będzie miał szansę go zabić, gdyż tam nie będzie miał jak się obronić! - zawołałam. Błękitna spojrzała na swoją przyjaciółkę.
- Masz rację, Aveline... - zaczęła Biała. - ...jednak musisz wiedzieć, że cokolwiek dzieje się z twoim bratem, czy pozytywnego, złego, strasznego, czy ogarnie go jeszcze większy mrok z tobą stanie się coś odwrotnego. Jednak... - tu zwiesiła głos. - ...jeśli chodzi o truciznę, a dokładniej Trupią Zgorzel istniejącą tylko w Nibylandii to podzielisz jego los nie licząc śmierci. Staniesz się taka jak dawniej, ale utkniesz w świecie magii lub w świecie bez magii. - wyjaśniła.
- Chcecie powiedzieć, że nie wrócę do domu? - spytałam.
- Tak. - odpowiedziały jednocześnie.
Długo nie mogłam dojść do siebie. Z ponurymi myślami wróciłam do domu. Nie zwracałam uwagi na to jak szybko mija czas póki nie poczułam ciepła metalu na palcu. Zerknęłam na niego, ale nagle wyczułam lekki strach Rumpelsztyka. Dopiero po chwili zdałam sobie sprawę, że...
- Bae użyje fasolki. - po tym stwierdzeniu przeniosłam się do swej rodziny, ale było już za późno, bo Bae poślizgnął się i wpadł w portal, ale Rumpelsztyk trzymał go, a nie chcąc wpaść wbił sztylet w ziemię trzymając jednocześnie syna jak i sztylet. Zbliżyłam się do nich na bezpieczną odległość aby nie wpaść w portal. Usłyszałam jeszcze słowa Bae'a:
- Ty tchórzu! Nie zrywaj umowy! - krzyknął.
- Muszę. - wydyszał Mroczny.
- Rumpelsztyku, nie rób tego!... - krzyknęłam, ale było za późno. Mężczyzna puścił jego rękę. Nagle portal się zamknął. - ...Bae! Nie!... - krzyknęłam. Mroczny, nie zwracając uwagi na mnie przerażony odejściem syna próbował otworzyć portal grzebiąc w ziemi. Nieświadomy zostawiając wbity sztylet. Zbliżyłam się i wzięłam sztylet do ręki. - ...Rumpelsztyku... - szepnęłam groźnie. Ten obejrzał się. - ...Coś ty zrobił? - krzyknęłam oskarżycielsko.
- To był wypadek... - wydyszał. Wyciągnęłam ku niemu sztylet. Ten znieruchomiał patrząc na mnie. Z każdym moim zdaniem cofał się.
- Nie prawda... - lekko napierałam na niego używając wyłącznie sztyletu, ale nie raniąc go. - ...Puściłeś go, bracie! Puściłeś własnego syna, który był jedyną szansą na przeżycie! Odkąd stałeś się Mrocznym ważna jest dla ciebie moc sztyletu niż miłość rodziny!... - zawołałam. Moje słowa raniły go, a z moich oczu poleciały łzy smutku. Rumpelsztyk zwiesił głowę także płacząc. Nagle wyprostował się i spojrzał w bok. Spojrzałam tam, ale nic nie zobaczyłam, jednak pierścień mówił mi, że jest tu ktoś mroczny. Spojrzałam ponownie na brata. - ...Zoso tu jest, czyż nie? - spytałam. Rumpelsztyk spojrzał na mnie.
- Tak. - odpowiedział.
- Nie słuchaj go. To on sprawia, że się zmieniasz w Mrocznego. Nie używaj mocy, nie zabijaj... - tu rzuciłam w jego stronę sztylet, który wbił się w ziemię. - ...Jeśli będziesz wciąż używał swojej mocy obojętnie w jakim celu, to staniesz się jeszcze bardziej mroczny niż teraz... - zbliżyłam się w jego stronę. - ...Jedyną osobą, która mogła zaprzestać abyś nie używał mocy, a on nie używał sztyletu, nie licząc mnie, był Baelfire. - oświadczyłam.
- Chcę go odzyskać. - jęknął.
- Wiem... - podeszłam do niego. Rumpelsztyk spojrzał na mnie ze łzami w oczach. Położyłam rękę na jego ramieniu. - ...Wiem co trzeba zrobić, ale to wymaga ceny. Będziesz musiał radzić sobie sam. - powiedziałam.
- Więc jak mam nie używać mocy? - popatrzyłam na niego. Dotknęłam jego piersi w okolicach serca.
- Stąd... - Mroczny spojrzał na moją rękę, ale ja w jego oczy. - ...Myśl o Bae'u... - ponownie na mnie spojrzał. - ...Zrób wszystko by go odzyskać, a on tobie pewnego dnia wybaczy... - cofnęłam się o kilka kroków. - ...Ja odejdę i będę robić wszystko aby naprawić to, co ty narobiłeś i w przyszłości zrobisz. Zrobię wszystko by nikt nie cierpiał. Ty rób co chcesz, nawet spotkaj się kapitanem "Hookiem" czy Błękitną. Oboje kochamy Bae'a. Wiedz jednak, że ktoś pogodzi cię z synem. Poza tym wiem kto będzie twoim następcą jako Mroczny. - oznajmiłam cofając się jeszcze bardziej.
- Wiesz?... - zdziwił się. - ...Kto nim będzie? - przez ułamek sekundy chciałam mu to powiedzieć, ale wstrzymałam się i zawołałam:
- Czy ty myślisz, że ci powiem? Nie, Rumpelsztyku... - tu odwróciłam się, ale ten stanął przede mną nie pozwalając mi odejść. - ...Zejdź mi z drogi, bracie. - rozkazałam.
- Nie. Najpierw powiedz mi jak mam znaleźć syna? - spytał. Patrzyłam na niego z lekką złością. Wycelowałam w niego pierścieniem.
- Powiedziałam: zejdź mi z drogi... - powiedziałam. Rumpelsztyk na chwilę znieruchomiał, ale ustąpił mi drogi. - ...Dziękuję i do następnego razu. - oświadczyłam po czym zniknęłam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz