Moja playlista

poniedziałek, 12 października 2015

Rozdział 11 - Słaby punkt i Ariel

- Mroczny, stój! - krzyknęłam. Chmura dymu wokół Rumpelsztyka opadła. Mężczyzna nie poruszał się, gdy zobaczył mnie z wyciągniętą ku niemu dłoń.
- Aveline, co robisz? - spytał Mroczny cofając się.
- Pokazuje, że można kontrolować Mrocznego nie zabijając go. - wyjaśniłam.
- Jak to "nie zabijając"? - spytał kapitan.
- Istnieje broń, którą posiadał każdy Mroczny, a obecnie posiada ją mój brat, Rumpelsztyk. - wyjaśniłam pokazując na niego.
- Poważnie? - spytał Killian.
- Tak. Dzięki niej można kontrolować jego moc i mu rozkazywać. Wykona każde polecenie bez sprzeciwów, nawet jeśli chcesz czyjejś śmierci. Jednak jeśli jego samego zabije się... - tu urwałam. - ...niestety przejmie jego moce i stanie się nowym Mrocznym lub Mroczną. Zależy od płci. - dodałam.
- Więc dlaczego się cofa? - spytał jeden z marynarzy.
- Widzicie pierścień na moim palcu?... - spytałam. Wszyscy kiwnęli głowami. - ...Metal tego pierścienia został wykuty z tego samego metalu co końcówka legendarnego miecza zwanego Excaliburem. Oba przedmioty zostały zaczarowane przez samego Merlina... - lekkie zamieszanie. - ...Dzięki tym broniom można do pewnego stopnia kontrolować moc Mrocznego. - wyjaśniłam, ale nagle zachwiałam się i oparłam się o maszt.
- Jest jeden szkopuł. - odezwał się Rumple. Wszyscy na niego patrzyli jak do mnie podchodzi.
- Co się ze mną dzieje?... - spytałam trzymając się za głowę. - ...Słabo mi. - Rumpelsztyk stał dwa metry ode mnie, gdy nagle upadłam na kolana tuż przed nim.
- Widzisz, Aveline... - Mroczny pochylił się nade mną. Chwycił mnie za brodę i zadarł ją do góry abym na niego patrzyła. - ...powiedziałaś mi kiedyś, że im dłużej jesteś blisko mnie tym stajesz się słabsza... - oświadczył. Próbowałam wyciągnąć ku niemu rękę z pierścieniem, ale nie zdołałam. Gdy mnie puścił upadłam bezwładnie na deski pokładu oddychając ciężko. - ...Nie możesz mnie kontrolować wiecznie... - oświadczył. Spojrzałam na niego. - ...Oboje mamy swoje ograniczenia. Widać, że twoja moc jest słabsza od mojej. - wyjaśnił.
- Doprawdy?... - spytałam. Czułam się senna - ...A nasz ojciec? On jest silniejszy od ciebie... - odparłam. Gniew jaki odczułam w swoim umyśle był silny. Był on spowodowany tym, że Rumpelsztyk chciał mnie uderzyć w twarz, ale chwilę potem poleciał do tyłu uderzając potylicą w maszt. Zaśmiałam się słabo. - ...Wiesz doskonale, że nie możesz mnie skrzywdzić, Rumpelku. - powiedziałam, a w momencie jego zniknięcia zemdlałam.

~~*~~

         Obudziłam się na czymś miękkim. Wyczułam, że coś się kołysze. Otworzyłam oczy i rozejrzałam się.
- Witaj, Aveline. - rozległ się czyjś męski głos. Otworzyłam szerzej oczy. Przede mną stał Killian.
- Jones? - zdziwiłam się odkrywając koc.
- Teraz nazywam się... - urwał, bo zdałam sobie sprawę co targało jego myślami.
- Hook! Przywdziałeś nowe nazwisko! - zawołałam.
- Zgadza się.... - odparł z lekkim uśmiechem. Już chciałam się uśmiechając, gdy coś sobie przypomniałam. Podbiegłam do niego i chwyciłam za naszyjnik, który nosił na szyi. - ...Co robisz? - nie odpowiedziałam tylko ujęłam naszyjnik w swoje dłonie. Pod nimi zabłysnęło światło. Cofnęłam ręce, ale nagle coś wyczułam. Coś mi tu nie pasowało. Miałam wrażenie, że jest tu coś magicznego. Mój instynkt mówił mi, że jest tu ktoś, kogo dawno nie widziałam. Zmarszczyłam brwi. Spojrzałam na pierścień. Jeden z płatków świecił się zgniłą zielenią.
- O nie... Nie. To nie może być ON! - zawołałam.
- Niby kto, Świetlista? - spytał kapitan. Spojrzałam na niego.
- Jesteśmy w Nibylandii, Hook. Piotruś wie, że tu jestem! Nie możemy dopuścić aby... - nie dokończyłam, bo w tym momencie do kajuty wszedł chłopak, którego nie widziałam od wielu lat. - ...Felix! - zawołałam.
- Świetlista... - jego uśmiech był przerażający. - ...Pan ucieszy się na twój widok. - oznajmił.
- Wątpię. Nie spotkam się z nim. Zawarłam z nim umowę wiele lat temu. Niech mnie odeśle albo sama znajdę sposób na wydostanie się z wyspy. - zażądałam.
- Pan przewidział to. Kazał mi ciebie przyprowadzić do niego siłą. - oświadczył zbliżając się do mnie. Patrzyłam na niego nieco zirytowana. Musiałam coś wymyślić. - "Ariel!" - zawołałam w myślach. Ledwo to powiedziałam, gdy przeniosłam się na plażę. Myślałam przez chwilę aż przypomniałam sobie w jaki sposób Regina wzywała syrenę. Wzięłam do ręki muszlę i szepnęłam do niej:
- Ariel, przybądź do Nibylandii. Potrzebuję twojej pomocy. - powiedziałam. Po kilku sekundach wynurzyła się z morza.


- Kim jesteś? - spytała.
- Witaj, Ariel. Nie znasz mnie, ale potrzebuję twojej pomocy. Nazywam się Aveline i jestem Świetlistą.
- Miło mi. - powiedziała.
- Posłuchaj: Są trzy sposoby aby się wydostać z Nibylandii. Pierwszy jest niebezpieczny i ryzykowny. To Cień Piotrusia Pana, a on nie zgodzi się mnie odesłać... - syrenka przyglądała się mi z zaciekawieniem. - ...Drugi to portal, ale nie mam magicznej fasoli. Trzeci to ty. - oświadczyłam.
- Ja? - zdziwiła się.
- Tak. Syreny mogą podróżować między krainami. I tu jest mi potrzebna twoja pomoc. Musisz mnie stąd zabrać, aby Piotruś mnie nie dorwał. - wyjaśniłam. Weszłam do wody i wyciągnęłam rękę ku niej.
- Stój! - zawołał ktoś z dżungli. Obejrzałam się, a zobaczywszy Piotrusia wstrzymałam oddech i wskoczyłam do wody. Ariel w ostatniej chwili mnie złapała i pociągnęła w głąb morza. Po kilku chwilach, a wydawało mi się to wieki znalazłam się przy brzegu jakiegoś jeziora. Przyjrzałam się okolicy. Odetchnęłam z ulgi.
- Zaczarowany Las... - obejrzałam się i spojrzałam na syrenę. Przytuliłam ją. - ...Dziękuję. Jestem twoją dłużniczką... - zrobiłam kilka kroków ku brzegowi, gdy Ariel mnie zatrzymała chwytając mnie za sukienkę.
- Masz u mnie dług. Spłać go. - powiedziała nieco buntowniczym tonem. Uśmiechnęłam się.
- Racja. Coś za coś... - podpłynęłam do skały i usiadłam na niej. Ariel podpłynęła do mnie. - ...Posłuchaj, któregoś dnia spotkasz się młodą kobietą o imieniu Śnieżka. Pomożesz jej. Spotkasz się także ze Złą Królową, Reginą. Z miejsca, z którego mnie zabrałaś ona i jej towarzysz poproszą cię o pomoc abyś zabrała coś z innego świata, do którego nie będą mieć dostępu. Bez względu co ci zrobi Regina pomóż jej, a ona da ci informację jak odszukać twojego księcia. - odparłam.
- Co ona może mi zrobić? - spytała.
- Zawrzesz z nią umowę. Jednak problem polega na tym, że jeśli nie dotrzymasz jej odbierze ci głos. Musisz wtedy pomóc Śnieżce. Gdy odbierze ci głos bez względu jak bardzo będziesz jej nie lubić pomóż jej i mojej rodzinie oraz przyjaciołom. Będą potrzebować twojej pomocy. Och, zapomniałam bym... - sięgnęłam po płaską muszlę leżącą na brzegu. Machnęłam nad nią, a ona zabłysła białym blaskiem. Wyciągnęłam ku Ariel muszlę. - ...Gdy Regina wezwie cię będzie z nią mój brat, Rumpelsztyk. W mojej krainie nazywany jest Mrocznym. - wyjaśniłam.
- Słyszałam o nim. To potężny czarnoksiężnik. - oświadczyła.
- Zgadza się. Dasz mu wtedy tę muszlę... - syrenka wzięła ją. - ...Gdy ją dasz powiedz mu, że to, czego szuka jest bliżej niż myśli. Reszta jest w muszli. Zrozumiałaś? - spytałam. Syrena uśmiechnęła i kiwnęła głową.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz