Od czasu do czasu ostrzegałam brata. On za to nie ustępował chcąc dowiedzieć się ode mnie gdzie jest Bae. Chciał nawet zawrzeć ze mną umowę. Ja mu odpowiadałam tym samym tekstem:
- Nie zawrę z tobą żadnej umowy. - odparłam.
- Dlaczego? - spytał. Patrzyłam na niego trochę zasmucona, ale po chwili odpowiedziałam:
- Rumpelsztyku, dopóki ogarnia cię mrok nie będę zawierać z tobą żadnej umowy. - oświadczyłam i zniknęłam z jego pola widzenia. Wzburzyło go to.
~~*~~
Wciągu kilkunastu lat oglądałam ekrany, na których byli złoczyńcy i bohaterowie. W tym Rumpelsztyk. Pewnego dnia poszłam do jednej z gospód. Po niedługim czasie zobaczyłam wchodzącego do środka dziwnie znajomego mi mężczyznę. Mając bardzo złe przeczucia rozejrzałam się po pomieszczeniu aż zobaczyłam za ladą baru...
- Cora. - szepnęłam. Spojrzałam na mężczyznę siedzącego na przeciw lady. Patrzył na nią pożądliwie. Odczekałam aż do wieczora, a raczej póki Cora nie wyszła z gospody. Wróciłam do domu.
Od tego dnia obserwowałam głównie "księcia" Jonathana i Corę. Rzuciłam zaklęcie na każdy z ekranów łącząc je z moim pierścieniem. W ten sposób będę wiedziała kogo ratować a kogo obserwować.
W ciągu najbliższego tygodnia miałam bardzo dużo roboty. Mieszkańcy wielu wiosek prosili mnie o pomoc. Siódmego dnia, gdy walczyłam z potężną zjawą zauważyłam, że nieco się odsunęła. Zdziwiłam się czemu to robi, jednak dopiero po chwili zrozumiałam czemu. Spojrzałam na pierścień.
- O nie... - jęknęłam na głos. Machnęłam ręką odpędzając zjawę. Kolejne machnięcie na zjawę wyeliminowało ją. Oddychając ciężko spojrzałam ponownie na pierścień. Jeden z płatków lśnił ciemnym granatem. Ostatnio zauważyłam, że każdy kolor oznacza co innego lub kogoś. Tak było np. w przypadku Piotrusia Pana, gdy płatek mienił się zgniłą zielenią. Przycisnęłam mieniący się płatek, po czym zobaczyłam jak Cora idzie na górne piętro w gospodzie z owym "księciem". Na jej palcu widniał pierścionek zaręczynowy zrobiony ze słomy. Wystraszyłam się.
Przeniosłam się do domu. Obawiałam się tego co się stanie za jakieś dwadzieścia lat. Nie mogłam powiedzieć bratu o Zelenie. Sam musiał się o niej dowiedzieć. Doskonale wiedziałam, że od tej chwili nie mogłam się mieszać. Wszystko musiało się potoczyć tak, jak powinno. Mogłam tylko przyglądać się jak Zelena rośnie na piękną kobietę. Oczy mi zwilgotniały, gdy zobaczyłam jak jej przybrana matka umiera. Kropla łzy opadła na pierścień. To, co się stało w następnej chwili zamurowało mnie. Z pierścienia wyleciało oślepiające światło i zawisło przede mną. Gdy przygasło zauważyłam, że uformowało się w piękny wisiorek w kształcie białego serca, a w środku widniał różowy kryształ. Kamień świecił się własnym światłem.
- Co to? - spytałam sama siebie.
- To Kryształ Wiecznego Serca. - odezwał się głos Melanie. Spojrzałam na nią. Unosiła się tuż przede mną.
- Kryształ Wiecznego Serca? Co to jest? - spytałam.
- Kryształ pochodzi od samego Merlina, a dokładniej z jego serca, gdy stał się Światłym. Póki Merlin żyje kryształ będzie świecił. - wyjaśniła.
- Co on potrafi? Ten kryształ. - spytałam wpatrując się w niego.
- Będzie ciebie chronił przed mrocznymi siłami, a szczególnie przed bratem. - odparła.
- Jak to? - zdziwiłam się.
- Rumpelsztyk nie będzie mógł ciebie skrzywdzić. To tak jakby dotknął rękojeści Excalibura. Nie będzie mógł podejść do ciebie, jakby coś go odpychało... - wyjaśniła. Machnęła ręką, a w jej dłoni pojawiła się kryształowa bransoleta.
- ...A ta bransoleta... - na moim prawym nadgarstku pojawiła się piękna bransoleta. - ...da ci możliwość ochrony przed bratem i innymi złymi osobami. Gdy dotkną bransolety odepchnie ich od ciebie. Ma też możliwość ochrony przed nimi. Nie będziesz słabnąć. - wyjaśniła.
- Czy mają jeszcze jakieś właściwości? - spytałam.
- Tak. Kryształ ma jeszcze jedną właściwość, ale można jej używać tylko w nadzwyczajnych sytuacjach. - odparła.
- Jakich? - spytałam z ciekawością.
- Tej opcji możesz używać, gdy w grę chodzi utrata pamięci. - wyjaśniła.
- Mroczna Klątwa Rumpelsztyka! - zawołałam. Melanie kiwnęła głową.
- Nie stracisz pamięci o twojej prawdziwej tożsamości jako Magdy, ani nie musiałabyś sporządzać napoju pamięci, by się uchronić przed każdą Mroczną Klątwą. - wyjaśniła. Trzymając w ręku Kryształ Wiecznego Serca myślałam nad wieloma rzeczami. Byłam bezpieczna jeśli chodzi o przybycie do Świata Pozbawionego Magii. Bardzo mi ulżyło.
- Melanie, mam prośbę... - popatrzyła na mnie czekając na moje słowa. - ...Gdy klątwy zostaną rzucone chcę mieć gwarancję, że będę wszystko pamiętać w Świecie Pozbawionego Magii. Wystarczy jedno słowo. Przed rzuceniem Pierwszej Klątwy niech kluczowym słowem na przypomnienie sobie kim byłam jako Świetlista będzie wymówienie przez Reginę imienia swego ojca, gdy zaadoptuje Henry'ego, gdziekolwiek by nie była. W Drugiej powrót wspomnień Emmy. A w Trzeciej wymówienie przez Elsę imienia jej siostry Anny. - wyjaśniłam.
- Rozumiem. Porozmawiam z Kaise i mam nadzieję, że się zgodzi na te warunki. Chociaż sądzę, że sama będziesz musiała z nią tę kwestię uzgodnić. - oświadczyła. Westchnęłam i kiwnęłam głową.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz